mój dom
Kolejny dzień spędzam w knajpie życia. Siedzę przy nie pierwszej czystości stoliku wspomnień. W rogu lokalu z głową opuszczoną na blat stołu drzemie odurzony naukowiec. Przychodzi tutaj bo brakuje mu jednego równania we wzorze chemicznym eliksiru młodości. Przy barze stołki okupują piosenkarz który zdarł struny głosowe śpiewając bez końca pieśni niespełnionej miłości i pisarz którego pegaz złamał nogę.
Barman Smutek serwuje kolejne szklanki goryczy. Między nogami plącze się rudy wyliniały kundel który zdradził swojego pana. Czeka na spadające ze stołów podchmielonych gości okruchy współczucia.
Piękna w swojej wulgarności ladacznica sącząca kolejny kieliszek żalu próbuje obnażając swe wątpliwej świeżości wdzięki uwieść kogokolwiek.
Właścicielka tego przybytku niejaka Frustracja nie może narzekać na brak klienteli.
Pomimo, że lokal jest brudny, tonie w oparach beznadziejności i kłębach dymu rezygnacji, nie dam powiedzieć złego słowa na ta knajpę.
To jest mój dom.
Ryszard
marek 6/04/2010 05:27:37 [
Powrót]
Komentuj